6 sierpnia '11r.
3 sierpnia 1921 r. Józef Piłsudski jedyny raz w przyjechał do Góry Kalwarii. W niedzielę obchody rocznicowe.
Choć podczas Bitwy Warszawskiej (sierpień ‘1920) Góra Kalwaria znajdowała się poza frontem, to tu, na nadwiślańskich błoniach, odbyła się dekoracja orderami i krzyżami Virtuti Militari 133 kawalerzystów konnych z 14 dywizjonów oraz 4 baterii z czterech dywizjonów. Uroczystość zorganizował ówczesny dowódca artylerii konnej ppłk. Leon Dunin-Wolski.
Potyczka przy przeprawie
Dywizjony artylerii konnej to polski pomysł. Bardzo mobilne jednostki potrafiły szybko przemieszczać się wraz z bateriami lekkich dział ciągniętych przez sześć koni każde. Miały głównie za zadanie osłonę kawalerzystów podczas bitew. Tuż po rozpoczęciu wojny polsko-bolszewickiej, w 1919 r., w Górze Kalwarii sformowano kilka dywizjonów: 5., 6., pierwszą i drugą baterię 9. dywizjonu i 14. Stąd wyruszyły na pełne potyczek szlaki bojowe.
W Górze Kalwarii, na nadwiślańskich błoniach, począwszy od czerwca 1920 r. ćwiczył także warszawski 1. Dywizjon Artylerii Konnej im. Józefa Bema.
Gdy decydowały się losy Europy i niepodległości Polski, Góra Kalwaria była poza obszarem działań mających na celu obronę Warszawy. W mieście, w obecnym Domu Pomocy Społecznej, zorganizowano szpital, w którym przygotowano łóżka do udzielana pierwszej pomocy rannym żołnierzom (później mieli być oni transportowani kolejką wąskotorową do szpitali w stolicy).
Na wysokości istniejącego obecnie mostu kolejowego w lipcu i sierpniu 1920 r. planowano budowę przeprawy pontonowej. Z pomocą okolicznych mieszkańców udało się jednak tylko utworzyć przyczółki. Były one świadkiem potyczki 16 sierpnia 1920 r.
Tego dnia na prawym brzegu Wisły, w okolicach Glinek i Kępy Pijarskiej, przeważające siły bolszewików stanowiące część bardzo rozciągniętej tzw. Grupy Mozyrskiej, zaatakowały polską załogę broniącą przyczółku niedoszłego mostu. Po trzygodzinnej walce nasi żołnierze wycofali się na lewy brzeg Wisły. Przeprawę zapewniły im dwa promy. Bolszewicy pozostali za rzeką.
Kwiaty i chorągiewki
Gdy ucichł już huk armat, opadł kurz na polach bitew, nadszedł czas na uhonorowanie ofiarności żołnierzy. Jak wspominał przed laty st. ogn. Jan Kęsik, Kawaler Orderu Virtuti Militari z 1. Dywizjonu Artylerii Konnej, marszałek Piłsudski wjechał do Góry Kalwarii na czele szwadronów konnych od strony Piaseczna. Witała go ludność stojąca wzdłuż ulic: Pijarskiej, Szpitalnej i Senatorskiej (obecnie ks. Zygmunta Sajny). Przygotowując się do wizyty naczelnego wodza Armii Polskiej, władze miasta – pomimo wakacji – zaangażowały licznych uczniów Szkoły Podstawowej nr 1 do porządkowania skarpy wiślanej.
Burmistrz, duchowieństwo Kościoła rzymskokatolickiego i wyznania mojżeszowego, a także przewidziani do odznaczenia kawalerzyści powitali marszałka na placu, na którym obecnie stoi remiza strażacka i kino Uciecha. Stąd większość zebranych udała się ul. św. Antoniego na błonia, a Józef Piłsudski, w towarzystwie duchownych i władz, zszedł schodkami po skarpie i groblą dotarł do miejsca uroczystości. Na skarpie pozostał tylko adiutant z koniem Piłsudskiego w otoczeniu młodzieży, która śpiewała i trzymała w rękach chorągiewki i kwiaty.
Oczy pełne łez
Na rozległej nadwiślańskiej łące zebrała się ludność z Góry Kalwarii i okolic. Uroczystości wojskowe poprzedziło nabożeństwo. Oddano salut armatni.
A oto jak tamte chwile relacjonował Walenty Zieliński w „Kurierze Warszawskim”: „Wódz Naczelny ze świtą idzie do wyrównanego na błoniu długiego szeregu bohaterów, którym piersi krzyżem wojskowym za chwile zdobić będzie. Za Wodzem i świtą odrzyna się od spalonej żółtej trawy pola, ciemna plama odświętnie przybranej publiczności, wśród której, jak jasne kwiaty, mienią się białe i kolorowe sukienki dziewcząt. W dali jakby czyhając już na pozycji widnieją przygotowane do defilady dzielne baterie. Z pod krzaczastych brwi objął Wódz wzrokiem bohaterski szereg i zaczął czytać długą listę nagrodzonych. [...] Podchodzi Wódz do szeregu tych, których rodziny przyjmują odznakę za poległych. [...] Bierze ją również generał Leśniewski za swego poległego syna. I moment najbardziej wzruszający: matka staruszka stoi w szeregu, w żałobne odziana szaty, po twarzy kroplice łzy jej płyną, a obok jak biała gołąbka przytula się do jej żałoby córeczka – sierota po poległym, przytula się pełnymi łez oczami”.
„Wodzowi ręka zadrżała. Doręczył krzyż. Uścisnął szczerze, po żołniersku dłoń staruszki i dziecko w jasną główkę pocałował [...]” – opisuje dziennikarz.
Na zakończenie odbyła się defilada, którą Józef Piłsudski i lokalni oficjele przyjęli z prowizorycznie zbitej trybuny.
W następnych latach okresu międzywojennego 3 sierpnia był obchodzony jako święto artylerii konnej. W 10 lat po uroczystości kawalerzyści ufundowali obelisk na błoniach. Przez lata był on celem wycieczek młodzieży, lokalnej społeczności i wojskowych. W okresie stalinizmu, jesienią 1951 r., pomnik został zniszczony i zakopany obok miejsca, w którym stał. Na nowo umieszczono go na cokole 11 czerwca 1989 r.
Za pomoc w napisaniu artykułu dziękuję pułkownikowi w stanie spoczynku Jerzemu Włosińskiemu
Piotr Chmielewski
Gazeta "Nad Wisłą"
W najbliższą niedzielę zostaną zorganizowane obchody 90. rocznicy uroczystości, które odbyły się w Górze Kalwarii z udziałem marszałka Józefa Piłsudskiego.
W programie:
12.45 –
msza św.,
13.45 – przemarsz pod pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego,
13.50 –
oficjalne uroczystości przy pomniku,
14.20 – przemarsz na plac manewrowy byłej jednostki wojskowej,
14.35 –
inscenizacja wydarzeń z 3 sierpnia 1921 r.,
15.15 – pokaz musztry w wykonaniu Szwadronu Kawalerii Wojska Polskiego,
16.00 –
koncert Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.
Imprezie towarzyszyć będą atrakcje dla dzieci (od 15.25) oraz pokaz tresury psów policyjnych (o 15.20).
PEPINO - 8 sierpnia '11r. 14:37
Umieściłeś Paderewskiego w jednej lini z Witosem ,który był ludowcem. To tylko jeden z przykładów twojej "wybiórczej" oceny ale aby nie byc gołosłownym ponizej ,krótki fragent z zyciorysu Paderewskiego .Poczytaj i nie pisz wiecej bzdur
Wkrótce po 11 listopada 1918 r. Paderewski powraca do wolnej Ojczyzny, powodowany patriotycznymi emocjami, ale też wzywany przez naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego. Przez Gdańsk przybył do Poznania w drugi dzień Bożego Narodzenia, 26 grudnia 1918 r. Entuzjastyczne powitanie wielkiego artysty na poznańskim dworcu przekształciło się w wybuch powstania wielkopolskiego przeciwko Niemcom. Tak właśnie od Paderewskiego rozpoczęło się jedyne zwycięskie powstanie w całej historii Polski!
1 stycznia 1919 r. Paderewski przybył do Warszawy, gdzie Piłsudski jako naczelnik państwa – faktyczny prezydent Rzeczypospolitej powierzył wielkiemu artyście misję utworzenia rządu, co nastąpiło 16 stycznia 1919 r. – Ignacy Paderewski został premierem. Dramatyczna sytuacja polityczna Polski u zarania niepodległości, zagrożenie ze strony Niemiec i Rosji, anarchia wewnętrzna – wszystko to zmuszało Piłsudskiego i Paderewskiego do podziału ról. Paderewski stał się mężem stanu. Był prezesem Rady Ministrów RP, a jednocześnie ministrem spraw zagranicznych i przewodniczącym delegacji polskiej na Konferencję Pokojową w Paryżu. To właśnie Ignacy Paderewski – artysta i polityk złożył swój podpis w imieniu Polski pod tzw. Traktatem Wersalskim. Należy podkreślić, że Paderewski całkowicie popierał koncepcje polityki zagranicznej Józefa Piłsudskiego, szczególnie zaś, tak jak Naczelnik Państwa, widział największe zagrożenie Wschodu – ze strony komunistycznej Rosji.
Mimo intensywnej działalności politycznej, Paderewski nie zaprzestał recitali fortepianowych. Koncertował publicznie w czasie wolnym od prac państwowych. To był jego odpoczynek, ale zarazem patriotyczny obowiązek. Jako premier mieszkał w hotelu "Bristol" na Krakowskim Przedmieściu i tam często też występował, ale dawał też koncerty na Zamku Królewskim i w Filharmonii. Pod koniec grudnia 1919 r., zmęczony fizycznie, nikczemnie atakowany przez politycznych przeciwników, zwłaszcza z PSL-u, Paderewski podał się do dymisji. Piłsudski początkowo nie chciał tej dymisji przyjąć i nalegał, aby Paderewski pozostał nadal premierem. Paderewski jednak zrezygnował. Został ambasadorem RP przy Lidze Narodów w Genewie, ale po dwóch latach ostatecznie wycofał się z polityki. Powrócił do niej pod koniec 1939 r., po klęsce wrześniowej, kiedy stanął na czele Rady Narodowej w Paryżu, a następnie w Londynie. Był to faktycznie emigracyjny Sejm RP, a Paderewski aż do śmierci był jego marszałkiem. Śmierć zastała go Nowym Jorku, kiedy aktywizował Polonię Amerykańską do działań na rzecz okupowanej przez Niemców i Rosjan Polski.
Analizator spalin - 8 sierpnia '11r. 20:43
witosie nie umiejetne obchodzenie się z ogniem, grozi PO-żarem, lub PO-parzeniem.
To samo tyczy się czytania ze zrozumieniem, jakowoż także umiejętości kojarzenia, a nie skojarzeń.
Niestety, jako lekarz dwóch specjalizacji, nie posiadam tej, która mogłaby ci pomóc, niestety:-)
Cóż gratuluję Ci tupetu w impecie, jakim starasz się tu zabłysnąć.
Mimo wszystko życzę ci PO-wodzenia i odbiorców bardziej wyrozumiałych od Analizatora spalin.
witosie, dywagujesz, lewitujesz i sadzisz byki jak ostatni lebiega.
Co skłania mnie do głębokiego współczucia dla Twojej osoby.
Cóż, Tobie może tylko PO-móc ortopeda, bo na psycho jest już za póżno.
Bez urazy; pozdrawiam.
Pracuj nad sobą witosie, może zdarzyć się cud, a co...
Analizator spalin - 9 sierpnia '11r. 22:51
@witos
Jesteś pięknym, kolorowym znawcą historii nowożytnej Rzeczypospolitej.
Psssyt, a jak się to ma u szanownego @witosa do naszych dziejów z okresu np. Kazimierza Wielkiego, Jagiellonów?
A może by tak i o Janie Sobieskim coś w tym twoim stylu...
Jesteś tu naprawdę ciekawym przypadkiem, może nawet trochę ci zazdroszczę, gdyż zapewne masz dzięki tym swoim wypracowaniom lepiej płacone, niż nie jeden wykładowca akademicki, czy choćby osoba o moim skromnym statusie.
Top-linner z ciebie wzorowy, schizofrenia historyczna: taką mam dla ciebie diagnozę.
Jeżeli jest ona stanem klinicznym, to ci naprawdę współczuję i podziwiam za jakby nie mówic i nie pisać; dosyć duży zasób wiedzy.
Ale jeżeli to co tu piszesz jest zamierzone, w/g t.z.w. PO-prawności PO-litycznej i tego co ostatnio prezentują takie chłystki jak Sikorski i co stara się wprowadzić Kurdycka na siłę do szkolnictwa, Hallowa PO-masełku, to jesteś @witos zwykłym szkodnikiem. tak delikatnie mówiąc.
I wobec tego drugiego, należałoby cię umieścić na ...oddziale zamkniętym.
Zresztą poziom twoich dywagacji historycznych jest typowy dla zyciowego ignoranta, ignoranta nie wykształconego, a przekształconego, którego miarą i wyznacznikiem jest to jak i co pisze, o ortografii juz nie wspomnę, co by cię nie gilotynować do reszty.
@witos, PO-praw się i nie praw, żeś taki za PiS-em, bo mi stetoskop rozgrzewa się do czerwoności. Co może doprowadzić do PO-parzenia następnego pacjenta, a co powiesz jezeli to będzie ktoś z twoich bliskich, a może i ty niebawem.
Czego ci życzę i pozdrawiam.