7 stycznia '12r.
Trwający remont bloku nr 4 na osiedlu przy ul. kard. Wyszyńskiego budzi kontrowersje u mieszkańców parteru.
Jak już wcześniej informowaliśmy, w ubiegłym roku Spółdzielnia Mieszkaniowa podpisała umowę z firmą Medok z Warszawy. Na jej podstawie przedsiębiorstwo remontuje na własny koszt i ryzyko poszczególne bloki dwóch spółdzielczych osiedli, a w zamian będzie mogło sprzedać na własną rękę mieszkania, które powstaną po podwyższeniu budynków.
Dlaczego tak niesprawiedliwie?
Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie pewne kontrowersje, które zburzyły spokój niektórych lokatorów. Otóż przy okazji docieplenia ścian „czwórki” władze spółdzielni zdecydowały, że do elewacji zostaną domontowane balkony. Jak tłumaczy Gorakalwaria.net prezes SM Krzysztof Rychlewski, „w bloku mieszkają przede wszystkim emeryci, i aby było ich stać na montaż balkonu, zarząd spółdzielni zdecydował, że zapłacą połowę kosztów zakupu i instalacji” (cena jednego balkonu to ok. 8 tys. zł). – Drugą połowę kosztów pokrywa inwestor, a nie spółdzielnia – dodaje prezes.
Problem w tym, że balkonów nie dostali mieszkańcy niskiego parteru. Oni w zamian mają wymienione grzejniki, ale za 600 – 700 zł. „Jaka to sprawiedliwość? – pyta nasz czytelnik w liście przesłanym na skrzynkę Waszego
Sygnału. „Dzwonię do spółdzielni i nie odpowiadają na pytanie, dlaczego tak niesprawiedliwie dzielą pieniędzmi. Przecież mogą nam zaproponować inne rzeczy zamiast tego balkonu... Możemy nie płacić czynszu przez jakiś czas, jakoś to można załatwić sprawiedliwie, a nie mydlić oczy grzejnikami” – uważa.
Przykro, że sieją ferment
– Nie mieliśmy czego zaproponować mieszkańcom parteru. Skoro nie mogli mieć balkonów, w porozumieniu z radą nadzorczą stwierdziliśmy, że dofinansujemy tym ludziom chociaż grzejniki – mówi Krzysztof Rychlewski. – Koszt ich wymiany również nie obciąży funduszy spółdzielni. Przykro, że są ludzie, którzy sieją ferment, bo nikt do mnie nie zwracał się o wyjaśnienie tej sprawy. Na pewno uzyskałby odpowiedź – dodaje.
Prezes wyjaśnia, że spółdzielnia złożyła wniosek o 10 mln zł funduszy zewnętrznych na wymianę starych instalacji, także grzewczych, w 23 spółdzielczych budynkach.– Musimy szukać dotacji z różnych źródeł, co jest coraz trudniejsze, bo mamy poważny problem. Przez 10 lat ludzie wpłacali na fundusz remontowy, który po prostu znikł. Sprawę cały czas badają prokuratura i biegli – mówi Krzysztof Rychlewski.
(pc)
Kret - 8 stycznia '12r. 01:23
Brawo dla pana Rychlewskiego.
Moi rodzice mieszkają na Skierniewickiej i są zadowoleni jak to osiedle - małymi krokami - zmienia się na lepsze za rządów tego Pana.
Mieszkańcom którzy narzekają na 'brak sprawiedliwości' radzę zamknąć pyszczki boście zwykli zazdrośnicy. Może chcielibyście balkon na parterze? Dlaczego poprzednikowi tak nie utrudnialiście życia tylko wtedy buźki mieliście zamknięte na kłódkę?
Wszystkiego najlepszego dla pana Rychlewskiego.
eva - 8 stycznia '12r. 23:17
Czy była robiona ekspertyza, taka rzetelna, aby stwierdzić, czy można w takim starym bloku zamontować balkony ?
Czy będą one zamontowane zgodnie ze sztuką budowlaną i z odpowiednich materiałów, bo może się okazać, że kilkadziesiąt lat zaczną odpadać. Ja bym się bała na taki balkon wychodzić.
A na parterze w bloku starego typu to raczej balkonów nie uświadczysz, więc nie wiem dlaczego mieszkańcy tak się o nie dopominają, no chyba że ktoś chce ułatwić życie włamywaczom.
spoza gory - 9 stycznia '12r. 12:41
Skoro blok jest z lat 70' i do tej pory nikt nie potrzebowal balkonow to po co teraz je montowac...
Druga sprawa to grzejniki, instalacja zrobiona na koszt spoldzielni, ale glowica termostatyczna juz kosztowala 100 pln gdzie w sklepie to polowa taniej, inna sprawa to grzejniki zdemontowane, zrobione z porzadnego zeliwa, ktore trafilo na jeden ze zlomow. Pytanie: gdzie pieniadze z tych gdziejnikow?
były lokator SM z Pijarskiej - 9 stycznia '12r. 22:13
Rany jak to w Polsce nia da się wszystkim dogodzić. Jak u Pawlaka "Panie Boze zeslij na to kargulowe plemie wszystkie plagi egipskie...tylko sie nie pomyl i nas pawlakow nie pokara".
Grzejniki wymienią, źle bo za mało. Na parterze się mieszka, na 4 pięterko z torbami zasuwac nie trzeba, w lato woda jest a na 4 nie ma, albo leci jak z .... po prostacie. Człowieku ciesz się, że coś robią a nie tyklko marudzić potrafisz.
Jožin z bažin - 11 stycznia '12r. 21:24
Tego sklepu już nikt nie ruszy ale ja pamiętam jak go jeszcze nie było.Pani "L" teściowa właściciela sklepu miała tam komórkę i taki tam "ogródek "(schadzka plociuchów). Nie była właścicielem tegoż placu - była natomiast lokatorem domu nr.1 !
Tak u nas łatwo wchodzi się w posiadanie własności w mieście naszym (jak się ma kasę - oczywiście).
Przedwojenny charakter ulicy -to słowa z Ratusza !
Gdyby nie ten kolorowy sklep (to moje słowa).