12 stycznia '12r.
Przy okazji uchwalania budżetu na rok 2012 radni pytali burmistrza, jak zamierza zwiększyć dochody gminy. Nie miał prostej odpowiedzi.
Budżet Góry Kalwarii na rozpoczęty właśnie rok przejdzie do historii. Po raz pierwszy bowiem i zaplanowane dochody, i wydatki są niższe niż przed rokiem. Obecni samorządowcy nie pamiętają podobnej sytuacji. Komisję Finansów i Rozwoju zaniepokoił przede wszystkim znaczny spadek wydatków majątkowych. – Przeznaczenie niespełna 12 proc. wydatków na inwestycje może być sygnałem zbliżającej się stagnacji – wieszczyła podczas sesji przewodnicząca komisji Róża Zdulska. Z drugiej strony wyrażała zrozumienie, że więcej nie można było wyasygnować, skoro państwo coraz mocniej obciążą gminy różnymi wydatkami.
Burmistrz Dariusz Zieliński wyjaśniał, że spadek wpływów budżetowych spowodowało w pierwszej kolejności zamknięcie wysypiska dla Warszawy w Łubnej (od początku lat 90. dawało spory zastrzyk finansowy) oraz światowy kryzys.
Uchwalmy, że mamy się rozwijać, a nie zwijać
Nad wyjaśnieniami burmistrza do porządku dziennego nie przeszli radni zepchniętego do roli opozycji klubu Platformy Obywatelskiej. – Skoro ten budżet można nazwać budżetem cięć, to jaki pan ma pomysł, panie burmistrzu, skąd brać pieniądze? – pytała Aleksandra Górecka. I wskazywała, że wśród wydatków na rok 2012 aż 32 mln zł (czyli 46 proc. dochodów) zostanie przeznaczone na wynagrodzenia. – Czy pan ma pomysł, żeby tę niekorzystną proporcję zmienić? – dociekała.
O to, jaką ma strategię na przyszłość dla gminy i jak zamierza łatać dziury finansowe powstające w budżecie, pytał Dariusza Zielińskiego również radny Paweł Olbrych. – Nie powinniśmy przejść spokojnie obok faktu, że budżet zamiast rosnąć, zaczął opadać. To dramatyczna sytuacja dla gminy, która do tej pory nie była liderem rozwoju na Mazowszu. Spodziewam się swego rodzaju expose budżetowego burmistrza, w którym przedstawi, jak z tej sytuacji wyjść – mówił, przypominając, że już rok temu pytał burmistrza, jak wyobraża on sobie przyszłość gminy, aby je kasa zaczęła pęcznieć.
– Skład rady jest taki, że pod przewodnictwem doskonale ze sobą współpracujących przewodniczących można uchwalić wszystko, że będą trzy gwiazdki w roku, trzy środy w tygodniu. W takim razie uchwalmy, że mamy się rozwijać, a nie zwijać – proponował ironicznie i wytykał: – Pan burmistrz dochodził do władzy z wielkimi nadziejami mieszkańców. Miało być lepiej. Przykro mi, że pierwszy rok tego nie pokazał.
Urzędnicy od dwóch lat nie mieli podwyżek
Dariusz Zieliński wyjaśniał, że zaproponowane przez niego wydatki na bieżące utrzymanie gminy są niższe niż w roku 2011. A ponieważ wszystko drożeje, tak naprawdę koszty bieżące zostaną ścięte o około 8–10 proc. – Jeżeli chodzi o wynagrodzenia pracowników urzędu, od dwóch lat nie mieli podwyżek. Jest to sytuacja trudna dla burmistrza. Z jednej strony przybywa zadań, rosną wymagania, żąda się wysokich kwalifikacji, a wynagrodzenia są mało atrakcyjne w porównaniu z innymi sferami gospodarki. Oczywiście najprostszym rozwiązaniem byłaby redukcja etatów. Ale nie tędy droga. Redukcję robimy, rezygnując z umów zleceń – przemawiał.
Zieliński przekonywał, że raptownie zwiększyć dochody gminy, gdy zamknięto „Łubną”, będzie bardzo trudno. – Zatrzymał się rozwój przedsiębiorczości. Jeśli zgłaszają się do mnie inwestorzy, to tylko starający się o wybudowanie sklepów wielkopowierzchniowych – stwierdzał gorzko. Zaraz zapowiedział też, że jeszcze w styczniu rozpocznie szeroką dyskusję na temat zagospodarowania ponad 20 ha przy wysypisku w Łubnej. – Musimy odpowiedzieć sobie w tym roku: jeżeli nie zakład utylizacji w tym miejscu, to co. To jest zbyt duży kapitał, żeby leżał niewykorzystany i nie przynosił dochodów gminie – mówił. Tłumaczył też, że gmina ma ogromny kapitał, jeśli chodzi o grunty, ale w handlu nieruchomościami panuje marazm.
W odpowiedzi dla Olbrycha Zieliński zarzucił mu wygłaszanie „populistycznych haseł”. – Niesprawiedliwie odbieram ocenę, że nie wyznaczamy kierunków rozwoju gminy, bo to się dzieje choćby poprzez uchwalanie nowych planów zagospodarowania przestrzennego. Dochody spadły i to nie stało się z powodu nieudolności mojej czy moich pracowników, ale po prostu zastaliśmy takie uwarunkowania – odpowiadał.
Kilka liczb z budżetu ‘2012:
dochody – 70,8 mln zł
wydatki – 75 mln zł
wydatki majątkowe (w tym inwestycyjne) – 9,4 mln zł
wydatki bieżące – 65,6 mln zł (w tym na oświatę i wychowanie – 31 mln zł)
W budżecie zaplanowano zaciągnięcie 4,2 mln zł kredytu na pokrycie deficytu; w ponad połowie pieniądze te będą przeznaczone na spłatę zadłużenia z lat poprzednich.
Tu nikt nie ma monopolu na rację i władzę
Kiedy Dariusz Zieliński zakończył wygłaszanie riposty, na głowy opozycyjnych radnych posypała się krytyka ze strony zaplecza burmistrza. – Zamieńmy hasło na czyny – zwrócił się do Pawła Olbrycha Zbigniew Bugno. – Samorząd to wielka rodzina, która składa się z burmistrza i 21 radnych. Od roku słyszymy w pańskich wypowiedziach hasła. A może należałoby podjąć jakąś inicjatywę, a nie tylko narzekać? Tu nikt nie ma monopolu na rację i władzę. Niestety, sytuacja w Polsce jest, jaka jest, i nie zrobimy z Góry Kalwarii teraz eldorado. Musimy się przystosować do tego, co jest. Ten budżet nie jest rzeczywiście budżetem najlepszym, ale nie jest budżetem, w którym są dokonane tak drastyczne cięcia. Pani Aleksandra powiedziała, że 32 mln zł przeznaczono na pensje. Mam propozycję: zamknijmy szkoły, będziemy mniej wydawać, bo gros tych pieniędzy to są wynagrodzenie nauczycieli. Zajmijmy się tym, do czego nas mieszkańcy powołali, spróbujmy coś stworzyć, wymyślić, aby pomóc burmistrzowi – nawoływał na koniec.
– Radny to pracownik umysłowy, nie jest po to, żeby wziąć za łopatę i kopać rowy – odpowiadał przewodniczącemu Paweł Olbrych.
„Specyficzną mentalność” zarzucił Olbrychowi Wojciech Szynkiewicz. Że ma czelność wytykać brak dochodów, a protestował przeciwko farmie wiatrowej w Obrębie, dzięki której mogłoby wpłynąć kilkaset tysięcy do gminnej kasy. Wytknął, że w zamian protestujący wymusili na samorządzie zmianę przeznaczenia tego terenu pod budownictwo mieszkaniowe, co oznacza dla gminy straty, bo będzie musiała wykupić tereny pod drogami. – Nasza gmina jest gotowa na inwestycje. Ale to nie rada będzie inwestowała, burmistrz, ale muszą się znaleźć ludzie. Jakoś nie walą do nas. Są tereny, których nie ma kto kupić. Trudną sytuację stworzył brak obwodnicy spowodowany przez protesty ludzi – wskazywał.
Główne inwestycje roku 2012
(w nawiasie – taka kwota na ten cel obecnie znajduje się w budżecie)
● Przebudowa ul. Wrzosowej w Kątach (150 tys. zł)
● Budowa sali gimnastycznej przy SP w Dobieszu (1,5 mln zł)
● Budowa Przedszkola Integracyjnego w Górze Kalwarii (300 tys. zł)
● Budowa kanalizacji deszczowej Parceli – II etap (500 tys. zł)
● Budowa kanalizacji deszczowej na terenie byłej jednostki wojskowej (600 tys. zł)
● Targowisko gminne w ramach PROW Mój Rynek (250 tys. zł)
● Przebudowa Domu Żołnierza na Ośrodek Kultury (300 tys. zł)
● Przebudowa dojazdu do zamku w Czersku (400 tys. zł)
● Iluminacja Zamku Książąt Mazowieckich w Czersku (100 tys. zł)
● Budowa stadionu w Baniosze (600 tys. zł)
● Budowa sali gimnastycznej z widownią na terenie byłej jednostki wojskowej w Górze Kalwarii (1 mln zł)
● Adaptacja Pałacu Biskupiego na bibliotekę miejską (66,5 tys. zł)
● Modernizacja elewacji budynków komunalnych przy ul. Pijarskiej (134,3 tys. zł)
Może zacznijmy od siebie i zrezygnujmy z diet!
Głos zabrał także rzadko odzywający się podczas sesji wiceprzewodniczący Jacek Gliński. – Mówimy o cięciu wydatków. To może zaczęlibyśmy od siebie i zrezygnowali z diet, to byłoby około 250 tys. zł rocznie oszczędności. Jeśli nie, to chociaż o połowę, co dałoby 125 tys. zł – zaproponował, za co jako jedyny podczas debaty budżetowej dostał oklaski.
Na koniec jeszcze raz zabrał głos burmistrz. – Przypomnę, że tamten rok zaczynaliśmy z zadłużeniem wynoszącym 48 proc. dochodów, w tym roku zbijemy je do 42,8 proc. Ktoś może nam zarzucić, że ten budżet jest zbyt ostrożny, że zamiast zmniejszać zadłużenie, powinniśmy pójść w kolejne inwestycje. Uważam, że taki osąd w obecnej koniunkturze jest bardzo nieostrożny. Dlatego ja nazwałbym ten budżet nie ostrożnym, ale roztropnym, który pozwala przy zmieniającej się warunkach gospodarczych na rozwój gminy – przekonywał.
Za uchwałą budżetową głosowało 16 rajców, 4 się wstrzymało.
(pc)