1 stycznia '12r.
Uwielbiam dostawać listy (i nie mam tu na myśli listów z pozdrowieniami z elektrowni, gazowni itp.), chociaż niektórzy twierdzą, że te papierowe, prywatne już dawno umarły, wyparte przez maile.
Kartki świąteczne jeszcze bardziej lubię. Dostawać, bo wysyłać już znacznie mniej. Wysyłanie wiąże się z koniecznością odwiedzenia naszego sławnego Urzędu Pocztowego. Prawie rok minął od momentu, kiedy z zainteresowaniem śledziłam komentarze pod artykułem na Gorakalwaria.net „Twierdza Poczta Polska”. I co?
Wybrałam się niedawno do „twierdzy”, z gorącą nadzieją w sercu, że to już przeszłość. Ustawiłam się grzecznie w kolejce po znaczek, z ciepłymi życzeniami do bliskich zapisanymi na kartce. Czas oczekiwania umilały mi wspomnienia starej poczty. Z jednym okienkiem. Pierwsze zakupione znaczki, koperta, pierwszy wysłany samodzielnie list. To było wydarzenie. I choć podchodzę do tych wspomnień z przesadną nostalgią i próbuję zbudować w sobie pozytywne nastawienie... coraz bardziej krew mnie zalewa.
Ja rozumiem, że braki kadrowe, że komputery się zawieszają, że po raz tysięczny trzeba tłumaczyć „jeszcze kwota słownie” lub „to awizo jest dzisiejsze, listonosza jeszcze nie ma”, że wynagrodzenie niewspółmierne do odpowiedzialności, że wreszcie od siedzenia bolą plecy, albo ich mniej szlachetne przedłużenie, ale... no właśnie.
Mam pewną teorię na temat pracowników naszej poczty. Kiedyś podejrzewałam, że pracują tam z natury niezbyt sympatyczni ludzie, ale teraz jestem prawie pewna, że oni są tam nie z wyboru, ale w ramach jakiejś pokuty. Kary. Wyroku Sądu Najwyższego Pocztowego. Skazani na obsługę klientów, bez możliwości skrócenia odsiadki za dobre sprawowanie. Więc oczywiste, że dobrze sprawować się nie opłaca. Pocztowe kajdany ciążą na tyle, że trudno się uśmiechnąć, zachować cierpliwość i uprzejmość.
Listonoszy zdarzało mi się widzieć uśmiechniętych, ale nie ma się co dziwić. Oni są pracownikami „na przepustce”. Ruch na świeżym powietrzu zawsze poprawia krążenie i humor. Ostatnio nawet znalazłam w skrzynce pozostawiony przez jednego z nich prezent. Bo chyba tak to należy traktować. Czyściusieńki bloczek z druczkami awizo. Teraz mogę sobie sama wypełnić, i to czytelnie. Wrzucić do skrzynki. Wyjąć, z nadzieją na czekający do odbioru prezent. I tak kilkanaście razy jeszcze, bo trochę tych wolnych stroniczek jest.
Natchniona atmosferą świąt i końca roku, czyli czasu dobrych uczynków i postanowień, mam osobistą prośbę do mieszkańców naszego miasta i gminy. Wyślijmy listy, mogą być też paczki, zaadresowane do pracowników Urzędu Pocztowego przy ulicy Kalwaryjskiej. Wpakujmy tam trochę zimowego powietrza. Może kilka garści śniegu (jeśli w końcu spadnie). Produkty mięsne, ryby i nabiał niewskazane z oczywistych powodów (nie wiadomo, kiedy to dojdzie), ale ciasta jak najbardziej. Najlepiej takie z pilnikiem w środku, żeby dać możliwość przepiłowania metalowych elementów kajdan. Uwolnijmy tych biednych ludzi. Na Nowy Rok chociaż! Podobno dobre uczynki wracają. Może pocztą?
Sylwia Biczyk
krew.mnie.zalewa@gmail.com
marcie - 1 stycznia '12r. 23:26
1. "Dostawać, bo wysyłać już znacznie mniej. Wysyłanie wiąże się z koniecznością odwiedzenia naszego sławnego Urzędu Pocztowego."
nie, nie, wysyłanie wiąże się przede wszystkim z życzliwiością jaką darzysz ludzi którym chcesz kartkę wysłać której ty raczej panno egoistko nie masz. Ja gdybym chciał wysłać kartkę osobie którą darzę sympatią przestałbym w tej kolejce nawet pół dnia.
2."Mam pewną teorię na temat pracowników naszej poczty. Kiedyś podejrzewałam, że pracują tam z natury niezbyt sympatyczni ludzie, ale teraz jestem prawie pewna, że oni są tam nie z wyboru, ale w ramach jakiejś pokuty. "
Sylwio czy ty przypadkiem nie minęłaś się z powołaniem? może powinnaś zostać księdzem - osądzałabyś ludzi i dawała pokuty - niestety urodziłaś się kobietą i jesteś "przesadnie nostalgiczna"
3. "Ja rozumiem, że braki kadrowe, że komputery się zawieszają, że po raz tysięczny trzeba tłumaczyć „jeszcze kwota słownie” lub „to awizo jest dzisiejsze, listonosza jeszcze nie ma”, że wynagrodzenie niewspółmierne do odpowiedzialności, że wreszcie od siedzenia bolą plecy, albo ich mniej szlachetne przedłużenie, ale... no właśnie."
Jeśli jesteś taka empatyczna i rozumiesz że brak jest kadry to zapraszam cię usiądź na miejscu tej pani i pracuj 8 godzin na pełnych obrotach z myślą że i tak pewnie nie jest wszystko zrobione bo sa braki w kadrach. Nie wytrzymałabyś nawet dnia no chyba że spróbowałabyś" zbudować w sobie pozytywne nastawienie"
4. Skoro po raz kolejny ta "krew cie zalewa" - to uważaj żebyś sama kiedyś od niej nie utonęła. Najpierw radzę się zastanowić nad tym co piszesz zanim coś napiszesz. A ty co jako obywatelka zrobiłaś z problemami które opisujesz? Może warto byłoby najpierw iść np. do kierownika zamiast wypisywać tutaj swoje wypociny gdzie każdy może poźniej drugą osobę opluć i zrównać z ziemią. Pomyślałaś np o dzieciach tej pani z okienka które przeczytają cos o swojej mamie tutaj (co nie koniecznie jest prawdą)? A przecież ona chce tylko zarobić dla nich na chleb.
Dodam na koniec ze nie znam nikogo kto pracuje na poczcie a tym bardziej nie mam tam nikogo z rodziny. Często bywam w tym miejscu i po prostu jak wszędzie w Polsce ( na poczcie, w urzędzie, w przychodni, czy w sklepie przed świętami) trzeba zarezerwować sobie trochę czasu i zabrać dobrą książkę a do pań się uśmiechać a wtedy i one odwdzięczą się tym samym. pozdro.
taaa.. - 2 stycznia '12r. 10:35
Zaczynają mnie już męczyć Pani "felietony". Rozumiem, że maja być trochę w stylu Czubaszek ale niestety bardzo dużo im brakuje. Skoro rozumie Pani, że są braki kadrowe, komputery się zawieszają a za okienkiem stoi masa z góry niezadowolonych, nadętych i opryskliwych petentów - to co się Pani dziwi!!!??
Pani artykuły są dla osób bardzo mało wymagających.. takie coś w stylu muszę coś napisać...- to napiszę byle co i byle jak!
Dziwię się tylko redakcji, że tak wszystko "bez pomyślunku" publikuje nawet jeżeli to bezmyślna paplanina.
Zenobiusz - 2 stycznia '12r. 12:41
Do marcie: Po co tyle agresji :) Ja bym jednak z Tobą troszkę polemizował a mianowicie:
1. Co ma życzliwość jaką darzy się ludzi, do stania w kolejce? Ja gdybym chciał wysłać kartkę nieważne czy do osoby którą darzę sympatią czy też nie, to chciałbym to zrobić jednak w miarę sprawnie a nie stojąc te, nawet 6 godzin jak Ty twierdzisz i myślę, że nie ja sam tak sądzę, kiedy słyszę narzekania osób stojących w kolejce co swoją drogą uważam akurat za nieładne (bo niech mówią pani głośno o tym co myślą, albo wcale).
2. A co to już ksiądz nie może po godzinach pracy* pisać artykuły do gorakalwaria.net :)?
* pracy, służby, misji, wstawić wedle uznania.
3. Chyba jednak mamy do czynienia z osobą znającą pocztę "od kuchni" skoro zakłada, że człowiek nie wytrzymałby tam nawet dnia.
4. To co zrobiła jako obywatelka to wzbudziła zainteresowanie na forum ogólnym problemami z którymi jedni się zgodzą inni nie i każdy będzie miał do tego prawo. Im więcej osób się tym zainteresuje tym moim zdaniem lepiej bo oznaczało będzie, że ludziom nie są obojętne rzeczy jakie dzieją się w naszym mieście. A swoją drogą jakiś rok temu chyba w nad wisłą był też poruszony temat poczty więc chyba coś się jednak tym ludziom nie podoba w jej funkcjonowaniu.
Dodam na koniec ze nie znam autorki tekstu, i nieważne czy ja zgadzam się z artykułami które pisze czy nie bo swoją opinię to mogę w komentarzu wyrazić, ale jak dla mnie to jest fajny pomysł na coś nowego na gorakalwaria.net bo do tej pory czegoś takiego nie było. Mieliśmy same sprawozdania z wydarzeń mających miejsce w naszej gminie a tu coś nowego :) miło. Im więcej nowego tym, moim zdaniem zdecydowanie lepiej. A może i wraz z nastaniem wiosny przyjdzie jakiś cykl felietonów typu: "To mi się w Górze Kalwarii podoba" :)
Pozdrowienia for marcie :)
Petent - 2 stycznia '12r. 22:56
Pani Sylwio
Doskonale panią rozumiem i w całej rozciągłości zgadzam się z pani opinią na temat tego czegoś , co szumnie określa się mianem poczty w Górze Kalwarii.
Nie wiem tylko czemu tak panią dziwi ten fakt, jest bowiem oczywiste, że "Poczta" w Górze Kalwarii to prawdziwy bastion chamstwa, grubiaństwa, prostactwa i hołoty. Urzędnicy, którzy tam pracują prawdopodobnie stracili wcześniejszą prace, gdy na pastwiskach dookoła Góry Kalwarii zaprzestano wypasać bydło.
Nie oczekujmy więc zbyt wiele od pastuchów.
Co się zaś tyczy samych listonoszy, to cóż? Jaki pan taki kram. Nie ma się więc co dziwić, że podawana we wcześniejszych komentarzach pani listonosz właścicielka znamiennego roweru podpierającego ścianę u szewca, albo wdziera się do mieszkańców bez pukania albo z oburzeniem i złością krzyczy pod oknami nakazując zejść po korespondencję.
Pani Sylwio niebywale rozbawił mnie komentarz użytkownika strony o pseudonimie- marcie
zwłaszcza znamienny fragment , w którym deklaruje a wręcz zastrzega się , że nie ma znajomych a już tym bardziej rodziny wśród pracowników tego upadłego wydziału poczty.
Jest aż nadto oczywiste że autorem tego tendencyjnego komentarza jest sam pracownik poczty , albo córeczka mamusi.
Pani Sylwio jako wieloletni mieszkaniec miasteczka i jedna z wielu ofiar tego pseudo urzędu łącze się z panią w bólu.
Na pocieszenie mogę dodać że co nas nie zabije to nas wzmocni- a na chamstwo z Kalwaryjskiej tez przyjdzie czas.
Pozdrawiam ;)
pani G. - 2 stycznia '12r. 23:01
Ktoś w końcu musi głośno i bez skrępowania mówić o tym, co wielu z nas boli. I to nie narzekanie, ale pokazywanie codziennych spraw, które doprowadzają do szewskiej pasji.
Listy z datą 20 października otrzymałam 16 listopada. Super, ledwo do skrzynki się ten przetrzymywany pliczek rachunków zmieścił. Niestety awizo się często nie mieści i bywa, że znajduje je w błocie pod domem. Na pocztę nie chodzę bo nie chcę się denerwować. I może niech mi ktoś powie, że to ciężka praca. Dobry żart. Trochę papierowej roboty, która de facto nie wymaga żadnej kreatywności.Praca jak każda.
Beznadziejna jakość usług PP (terminowość dostarczania przesyłek) powinno się nadrabiać szczególną dbałością o klienta - w GK urząd pocztowy jednak idealnie dopasowuje się do poziomu usług.
Pani Sylwio, niech się pani nie zraża komentarzami.Ja dziękuję za pisanie o tych niby drobiazgach życia codziennego ale jakże potrafiącymi popsuć humor. Prawda? Ja nie widzę narzekania z pani strony, ale próbę zwrócenia uwagi na to, co można poprawić, aby wszystkim było przyjemnie na tym świecie.
Mieszkanka - 2 stycznia '12r. 23:07
do @kitek1 -
" gdyby faktycznie usiadla na miejscu tych Pań i spotkala jakiegoś trudnego klienta to nie wytrzymala by 30 minut"
No błaaagam.Tak się składa, że większość ludzi pracuje obecnie w obsłudze klienta. Też mi coś - podstemplować list, przyjąć paczkę, polecenie zapłaty, posegregować papiery...
I tak się składa, że w biznesie już dawno nie ma określenia "trudny klient". Są tylko nie douczeni i nie przygotowani do zawodu pracownicy obsługi, którzy po minucie już powinni zjednać sobie Klienta i sprawić, że się uśmiechnie a nie zdenerwuje.
monika. - 3 stycznia '12r. 16:01
do @ stały czytelnik.
ach moj Boże!!! serce mi peka mi peka na mysl ze ubolewasz nad pozornym zlamaniem regulaminu.
wyobraz wiec sobie ze petent poprostu nazwal fakty po imieniu. jezeli cham zachowuje sie jak cham i jak pastoch,to nie mniej ni wiecej ,tylko zasluguje na stosowna definicje.
skoro chamowi nie przeszkadza chamskie postepowanie ,to dlaczego nie nazwac go po imieniu? w koncu na to wlasnie zasluzyl. To nie PRL ,zeby kulic uszy przed sobiepanstwem i godzic sie na upokazanie. No , chyba ze komus to odpowiada,jednak tym ktorzy to krytykuja naj wyrazniej nie i wlasnie do tego sluzy ta strona zeby moc to oficjalnie wyrazac i potepiac.
Rzeczywiscie fajnieby bylo gdyby urzednika ktory swiadomie zachowuje sie jak cham ,nie moznaby bylo nazwac po imieniu .
Jesli wedlug kogos okreslenia cham czy pastuch sa obelzywe , to prosze wziac pod uwage ze chamstwo urzednikow poczty w stosunku do petentow jest obelzywe tym bardziej a ow chamskim urzednikom to jakos nie przeszkadza.
CypsalboZyps - 4 stycznia '12r. 09:49
@Jurek <---- syneczek albo mężuś jednej z pań z poczty? :)
Nieprzychylne komentarze na temat artykułu piszą chyba tylko ludzie z poczty lub ich rodziny. Nie wierzę, że normalny mieszkaniec gminy jest zadowolony z usług PP. OBIEKTYWNIE oceniam zakres usług i jakość obsługi jako żenujący.
Dlaczego zatem mieszacie z błotem osobę, która ma odwagę głośno o tym mówić i jeszcze podpisać się swoim nazwiskiem? Nie raz słyszałem bardziej ostre komentarze na temat kadry PP i proszę mi wierzyć, że to co ta pani napisała, to w porównaniu z epitetami jakie słyszałem nie raz od ludzi na mieście, to tylko delikatna uwaga haha
kocjo - 4 stycznia '12r. 11:33
Korzystam z naszej poczty kilka razy w miesiącu. Bywam też w innych placówkach. Wszędzie jest podobnie: strach przed utratą pracy, niepewność jutra, brak perspektyw.
Pracuję w dziedzinie, która wymaga kontaktowania się z Pocztą Polską na wielu szczeblach. I widzę, że prezesi też się boją.
Za chwilę usługi pocztowe będą całkowicie uwolnione, a konkurencja już teraz zabiera sporo dochodów. Zmiany technologiczne także dobiją tradycyjną pocztę. Panie z poczty nie mają powodów do optymizmu...
Buntownik - 4 stycznia '12r. 21:30
Ja nie jestem krewnym żadnego z pracowników poczty ale napiszę obiektywnie co myślę. Oczywiście rozumiem że czasem pracownik poczty popełnia jakiś błąd, który wydaje się irytujący, ale żałosne są wypowiedzi tych z was którzy tak jednoznacznie potępiają osoby tam pracujące. Większość z was nie ma bladego pojęcia o tej pracy. Znam kogoś kto przez jakiś czas pracował na poczcie, akurat nie Górze, ale w niedalekiej miejscowości, więc wiem jak naprawdę to wszystko wygląda. A wygląda to tak że zarząd Poczty Polskiej aby samemu napchać sobie kasy do kieszeni oszczędza na pracownikach. Zamiast zatrudnić tyle ile trzeba osób, zatrudnia 3 razy mniej. Pracownik zap...dala jak maszyna, cały czas słysząc "za mało! za wolno!" za astronomiczne wynagrodzenie 1300zł na rękę. Sam pracuję w branży wymagającej kontaktu z klientem i wiem jak zachowują się ludzie (tzn. polaczki)- uwierzcie mi że w społeczeństwie wielu jest pretensjonalnych warchołów. Kto kiedykolwiek pracował w kontakcie z klientem/petentem ten wie o czym mówię;)
Pani Sylwio Biczyk - już widzę pani entuzjazm i uśmiech na gębie od ucha do ucha, gdyby tak pani musiała obsługiwać pretensjonalnych i chamskich buraków za 1300zł :D pzdr:)
kocjo - 4 stycznia '12r. 21:55
@monika
>>"Panie z poczty nie mają powodów do optymizmu..." Ale mogłyby mieć powody do kultury<<
Mogłyby. Gdyby dano im powód do optymizmu.
Nieuchronny jest upadek usług pocztowych na poziomie XIX wieku. Potencjał Poczty Polskiej został zmarnowany i na ratunek już za późno. Inne firmy przejmą to co dochodowe, reszta zniknie. Nasze Panie z poczty może odnajdą się w "Deutsche Post", albo w innej korporacji.
A swoją drogą, o co tu chodzi?
Czy te kobiety krzyczą, poniżają, obrażają?
A może zupa była za słona?
Inna Monika - 5 stycznia '12r. 15:12
do @kocjo
">>"Panie z poczty nie mają powodów do optymizmu..." Ale mogłyby mieć powody do kultury<<
Mogłyby. Gdyby dano im powód do optymizmu."
W Polsce nie ma już przymusowych obozów pracy. Jeśli ktoś nie jest zadowolony ze swojej pracy może się zwolnić i szukać innej. Proste!
Tylko mi tu teraz nie wypisujcie, że ciężko, że bezrobocie, że wszędzie mało płacą... Jak ktoś chce to da sobie radę. Jak ktoś jest wykształcony, pracowity, szybko się uczy i ma dużo zapału, to spokojnie znajdzie pracę, w której nie będzie musiał być cierpiętnikiem.
Inna Monika - 6 stycznia '12r. 00:48
@kocjo
:) Przecież to nie mój problem. Poza tym nie wiedząc jakie mają umiejętności, wykształcenie i dlaczego są takie naburmuszone, trudno cokolwiek proponować :)
Większość z tych pań nie robi pierwszego pozytywnego wrażenia, poza tym widząc jaki mają stosunek do pracy nie jestem przekonana, czy sama chciałabym w takim towarzystwie pracować.
Życzę im uśmiechu, mniej narzekania i zmiany nastawienia. Nie ważne, czy sprzedajesz sznurówki, wykonujesz operację serca, czy strzyżesz włosy. Ważne, aby pracę traktować jak część życia i wykonywać ją najlepiej jak się potrafi.
ololo - 6 stycznia '12r. 12:33
To chyba oczywiste, że nie wszystkie osoby pracujące na poczcie są niemiłe, czy nieprofesjonalne.
Zdarzyło mi się, że pani zdobyła numer mojego telefonu, przeprosiła i poprosiła o ponowne stawienie się na poczcie, bo poprzedniego dnia zrobiła błąd, kiedy opłacałam rachunki na poczcie. Pani była miła i nie wkurzałam się, że muszę tam wracać i to nie z własnej winy.
Innym razem, przy okazji wysyłania paczki, zostałam obsztorcowana jak gnojek przez panią z okienka, bo coś tam źle przykleiłam. Zaznaczam, że zawsze pierwsza mówię "dzień dobry" i używam form ogólnie przyjętych za kulturalne "chciałabym...", "czy mogę prosić...", bo pracowałam w obsłudze klienta i wiem jak to działa, a poza tym to podstawy przecież. Wtedy nie zadziałało, chociaż jak się potem okazało, mój błąd nie był wielki. Mimo to po tym jak usłyszałam, że śmiałam coś zrobić źle nastąpiło: karcące milczenie!! Pani nie reagowała na moje pytania?!?! Stałam tam jak gnojek! Pani coś sobie pisała i absolutnie nie reagowała na moje pytania, co muszę teraz zrobić, żeby poprawić to co niby 'zepsułam' i wysłać w końcu paczkę. Pani raczyła zareagować dopiero na moje pytanie: "Czy pani mi odpowiada teraz w myślach? Bo ostrzegam, że nie umiem w nich czytać!!"
Efekt jest taki, że paczka została wysłana bez żadnych zmian. Obsłużyła mnie raz jedna bardzo miła pani i jedna bardzo niemiła. Obraz poczty przesłania mi ta druga, która potraktowała mnie jak gnoja, a nie klienta. Bo miła obsługa to norma!! więc nie ma sie co nad nią rozpływać.
Oczywiste, że felieton uderza we wszystkich pracowników poczty, nawet tych, którzy się starają, ale mogą oni podziękować, lub mieć pretensję tylko i wyłącznie do swoich kolegów.
Iwona - 6 stycznia '12r. 14:34
Mój braciszek dostał życzenia na 18-tkę, szkoda, że kartka doszła jak miał już 22 lata:-)
Ja niejednokrotnie spotykam w swojej skrzynce 2-gie awizo (gdzie pierwszego nikt nie widział, 24/h ktoś jest w domku, a nie mieszkam w bloku, coby mi sąsiedzi mogli awiza podbierać)
- to tyle o dostarczaniu listów / przesyłek (choć za wszelką cenę staram się odciążać biednych pracowników poczty i wysyłać / odbierać jak najwięcej przez kuriera)
Ale jak już się wybiorę na pocztę....
bo niestety, czasem znaczek trzeba kupić - to całkiem przyjemnie stoi mi się w kolejce te jedyne 40 minut, aby dokonać zakupu za złotówkę...
Adam - 7 stycznia '12r. 16:56
@tutu
W sumie to trudno komentować komentarz kogoś, kto rzuca pomysł, żeby lepszą stronę robili zapaleńcy za darmo, to bardzo dobry żart (może jeszcze niech ci zapaleńcy sami dopłacają, cha, cha!). Trzeba mieć 15 lat i dostawać kieszonkowe od rodziców, żeby sądzić, że jakieś medium nie jest od zarabiania.
A jeśli Twoim zdaniem na stronie jest za mało niusów, to poproś o zatrudnienie na niej, oczywiście za darmo. Będziesz robić w weekendy i święta i uszczęśliwisz czytelników, o których się tak troszczysz, żeby im żadna z ważnych spraw, od których się przecież w okresie świąteczno-noworocznym roi (cha, cha!), nie umknęła.
tutu - 7 stycznia '12r. 23:21
Wiecie, dlaczego w naszej mieścinie jest, jak jest - bo 3/4 społeczeństwa to ADAMOWIE. Money, money, money, od przedszkolaka, poprzez piętnastolatka z kieszonkowym, po pokolenie rodziców tegoż.
Zapewniam, że w okresie okołoświątecznym działo się w naszej okolicy wiele więcej, niż w innym czasie.
Ziom z dzielni - 24 stycznia '12r. 19:17
...są ludzie i ludziska, wszedzie - tak samo wśród pracowników Poczty Polskiej jak i wśród tych wszystkich co się tu wypowiadają.
Sylwiu, Sylwio (nie wiem czy Twoje imię się wogóle odmienia).
Poprostu Sylwia - zaje...fajną sprawą jest, że wogóle poruszasz te wszystkie codzienne tematy o których ludzie zaczynaja dyskutować, nie tylko na forum, ale i na chodnikach Pijarskiej czy Kalwaryjskiej. Jestem pewien, ze przeczytaja to także pracownicy poczty, przychodni, czy właściciele zwierzaków zostawiajacych kupy wszędzie tylko nie w koszach do tego przeznaczonych i zrozumieją, że tu nie chodzi o to aby się wysmiewać z kogokolwiek czy zwracać komuś uwagę, tylko o to że wszystkim nam będzie przyjemniej, milej itp. gdy idąc na Pocztę czy w jakiekolwiek inne miejsce zobaczymy kogos uśmiechniętego i życzliwego, będąc też życzliwym dla nich (nie wdeptując przy tym w psie kupy). To o czym piszesz i tak wszyscy wiedzą, ale kończy się zazwyczaj na tym, że większość tylko sobie mruczy pod nosem używając najdziwniejszych epitetów określając różne instytucje, a na domiar złego wdeptując w psią czy kocią (nie wiem czy ktokolwiek to rozróżnia) kupę nic z tym nie robiąc.
Każdy chciałby, aby było dobrze i miło, ale żeby tak było to trzeba coś z tym zrobić, a żeby naprawić świat to moze warto zacząć od siebie? Także proponuję, aby jednak zająć się miejscem w którym żyjemy i spędzamy czas, aby było wszystkim (może nie dobrze ale..) lepiej...
~patrycjamgd / Wasz Sygnał - 28 lutego '12r. 19:00
Witam Uważam ze powinniście napisać solidny rzetelny artykuł o pracy naszej poczty w Górze Kalwarii. Obsługa jest poniżej wszelkiej krytyki. Urzędnicy na poczcie albo są niedoszkoleni jak mają obsługiwac klientów, albo ich chamstwo bierze górę nad wszystkim. w dniu dzisiejszym o godzinie 14:30 udałam się na pocztę, do okienka z paczkami. Przede mną były 4 osoby. Wypisywałam koperty. Po 5 minutach pani z okienka krzyknęła że listy przyjmowane są z drugiej strony i ona nie przyjmie. Dwie osoby z okienka zostały wysłane na drugą stronę. Pan który stał w kolejce był na tyle kulturalny że nie ubliżył pani z okienka, a powiedział sobie po cichu parę wulgaryzmów pod nosem, pani która została wysłana razem z nim powiedziała że tu stała z 15 min i co teraz ma stać z drugiej strony ? Przede mną został młody chłopak z jednym listem - był twardy mimo uporczywych upomnień pani z okienka nie opuścił kolejki i dziewczyna z listem i rachunkiem. Drodzy państwo byłam z dwójka dzieci 4 i 5 lat, zostałam obsłużona dopiero o 15:10. Niewiarygodne ! Kiedy o godzinie 15:00 pospieszyłam panią i powiedziałam że zamiast chodzić w tą i z powrotem mogłaby na chwilę usiąść i obsłużyć nas pani oburzyła się i zaczęła krzyczeć że ona jest tylko jedna, że się nie rozdwoi. Kiedy ponownie zwróciłam pani z okienka uwage że jest urzędnikiem państwowym i reprezentuje pocztę polską i zobowiazuje ją to do zachowania kultury i spokoju, a jeśli sobie z tym nieradzi powinna zapewne zmienić zawód, pani oburzyła się jeszcze gorzej, zaczęła krzyczeć że to jest urząd, każdy musi czekać. Pytam: ile można czekać ? Przypominam - dwie osoby przede mną chłopak z listem, dziewczyna z listem i rachunkiem, czas obsługi 40 minut. Szanowna redakcjo: bez przerwy słyszycie sygnały dotyczace poczty, skargi od internautów, bądźcie skuteczni jak Ryszard Cebula z "Uwagi" i weźcie się porządnie za tą sprawę. Podobno prasa to trzecia władza, nieważna czy to gazeta czy serwis internetowy. Życze dużo chęci do wzięcia sie za tą sprawę i jeśli się zdecydujecie dużo skuteczności.
patrycjamgd - 3 marca '12r. 15:13
@Buntownik
Wiesz co, moja tesciowa pracuje na poczcie w Warszawie, pensję ma jaką ma, ale nigdy nie obraziła klienta poczty, mało tego parę razy zdarzyło się że klienci pisali do naczelnika tego urzędu że są zadowoleni z jej miłej obsługi itd. Wiadomo że to są tylko ludzie jak wszyscy, ale jeśli nie umieją sie opanować no to sorry, są inne zawody. Ja pracowałam w Zwiazku Nauczycielstwa Polskiego za 1000 zł, w obsłudze klienta Ery gdzie miałam 7 zł na godzinę, i nie miałam prawa podnieść głosu na nauczycieli, dyrektorów szkół którzy do mnie przychodzili, nie miałam prawa podnieśc głosu na klienta ery który do mnie dzwonił, a często potrafili ubliżać, zwłaszcza jeśli była rozmowa na temat rachunków. Są zawody w których potrzebna jest wysoka kultura osobista i opanowanie. Niskie zarobki nie zwalniają człowieka z zachowania odrobiny kultury.
niepoprawny optymista - 3 marca '12r. 23:40
Kultura osobista uzależniona od wysokości zarobków, ładnych czasów doczekaliśmy:-(
Bez wątpienia prawda leży jak zwykle gdzieś po środku a obrażanie się jeden na drugiego nie rozwiąże problemu, który na pewno istnieje na Poczcie Polskiej w tak zacnym grodzie jakim jest Góra Kalwaria. Zwracam się z gorącą prośbą do Pani Naczelnik Poczty w Górze Kalwarii o uważną analizę uwag i spostrzeżeń dotyczących pracowników poczty a przede wszystkim organizacji pracy aby w przyszłości wyeliminować te uchybienia które mogą przeszkadzać klientom a może nawet niektórym pracownikom.
Nam Klientom tego Urzędu życzę dużo cierpliwości, wyrozumiałości i nadziej, że przyjdzie taki dzień w którym Wszyscy będą zadowoleni i uśmiechnięci. Jedni od drugich są uzależnieni i nie mogą bez siebie istnieć. Nie musimy się kochać ale wystarczy, że będziemy szanować swój czas i samych Siebie bez względu po której stronie okienka się znajdujemy.
Pozdrawiam serdecznie:-)))