1 lutego '12r.
Ważą się losy Uciechy, ostatniego kina w powiecie piaseczyńskim. Bez nowoczesnego projektora nie przetrwa.
„W małym kinie/ nikt już nie gra dzisiaj na pianinie/ Nie ma już seansów w małym kinie” – śpiewał przed laty Mieczysław Fogg. Niewykluczone, że piosenkę tę będą w nieodległej przyszłości nucić rozżaleni mieszkańcy Góry Kalwarii. Czemu?
Istniejące od dziesiątek lat kino wymaga kosztownych inwestycji, aby jego repertuar przynajmniej przypominał ofertę, jaką kuszą multipleksy z Warszawy. – Coraz więcej kin zmienia projektory na cyfrowe. Dystrybutorzy tną koszty o wydatki na kopiowanie filmów na taśmę filmową, ich transport i magazynowanie – wyjaśnia Beata Polaczyńska, dyrektor Ośrodka Kultury w Górze Kalwarii, w którego skład wchodzi kino.
Jedyna droga
Zdaniem Pawła Glicy, szefa działu kinowego w dystrybuującej filmy firmie Kino – Świat, za dwa, trzy lata dojdzie do sytuacji, kiedy nowości kinowe zupełnie przestaną być kopiowane na klisze. Dyrektor Polaczyńska przekonała się o tym ostatnio. Chciała sprowadzić na ekran nowość – „Dziewczynę z tatuażem”. – Usłyszałam, że może zrobią kopię na taśmach za trzy miesiące, a może wcale.
W Grójcu, gdzie zdaniem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej działa najlepszy dyskusyjny klub filmowy w Polsce, w zeszłym roku wszystkie seanse obejrzało 10 tysięcy widzów. Ale to i tak nie ustrzeże grójeckiego kina przed cyfryzacją. W pierwszej połowie roku pojawi się tam projektor (z możliwością wyświetlania filmów w 3D) i nowy system dźwięku (za łącznie 670 tys. zł).
– Cyfryzacja to jedyna droga. Miasto, które nie zmieni projektora na cyfrowy, wkrótce nie będzie miało kina – wyrokuje założyciel Klubu Grzegorz Rylski.
Słowa szefa grójeckiego DKF potwierdza Jarosław Kargol, dyrektor Centrum Sportu i Kultury w Garwolinie, które w zeszłym roku, za około 800 tys. zł, zakończyło unowocześnianie kina Wilga. Lokalna społeczność uznała cyfryzację kina za jeden z sukcesów samorządu minionych 12 miesięcy.
– Jak podejmuje się decyzję, że chce się mieć kino, to nie ma wyjścia, musi być cyfrowe. Albo nie ma kina – tłumaczy Kargol. W Wildze sala z 250 miejscami bardzo często jest wypełniona po brzegi, bo przychodzi do niej 40 proc. więcej widzów niż wcześniej. Czy identycznie byłoby w Górze Kalwarii? – Od was jest bliżej do kin w Warszawie. Z Garwolina aż 60 km – zauważa Kargol.
U nas taniej
Beata Polaczyńska nie ma jednoznacznej odpowiedzi, gdy pytamy, czy kino w Górze Kalwarii po zakupie sprzętu za kilkaset tysięcy złotych (mówi się o co najmniej 300 tys.) ma szanse powodzenia. – Nikt tego nie wie. Myślę, że w naszej gminie mieszka coraz więcej ludzi i w weekendy, z dziećmi, wybraliby się na seans, jeżeli gralibyśmy nowości. Na pewno przyciągnęłaby ich cena biletów, rzędu 14 – 15 zł, czyli o około 10 zł mniej niż w Warszawie – uważa.
Te plany może jednak pokrzyżować już nie stolica, ale Auchan w Piasecznie, które zapowiedziało wybudowanie do 2014 r. centrum handlowego wielkości Galerii Mokotów z kinem wielosalowym i towarzyszącymi mu restauracjami.
Dyskusja nad przyszłością kina w Górze Kalwarii dopiero się zaczyna. Na pewno jego unowocześnieniu nie pomoże fakt, że Ośrodek Kultury przeniesie się w następnym roku do Domu Żołnierza na terenie byłej jednostki wojskowej, a umowa dzierżawy ze strażą pożarną na obecną siedzibę właśnie się kończy. Obiekt ma nieuregulowany stan prawny.
– Wiosną wniesiemy do sądu sprawę o zasiedzenie budynku – nie ukrywa prezes OSP Wojciech Gieleciński. Na razie strażacy nie mają planów, co zrobią z obiektem, ale są otwarci na propozycje władz gminy.
Ostatni bastion
Przewodniczący rady miejskiej Zbigniew Bugno przekonuje, że kino powinno pozostać. – To ostatni bastion kultury w naszym mieście. Warto je ratować, aby odżyło. Zamknąć jest najłatwiej – podkreśla. Bugno liczy, że na cyfryzację uda się zdobyć dotację z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. PISF jednak stawia warunki: 200 seansów w roku (czyli cztery razy więcej niż w Górze Kalwarii).
Zamknięcia kina nie wyobraża sobie także radny Dariusz Rytko, szef Komisji Oświaty, Zdrowia, Kultury i Sportu. Martwi się jednak o to, czy miasto udźwignie finansowo modernizację i utrzymanie obiektu.
Analizę, czy gra jest warta świeczki, zamierza przeprowadzić burmistrz Dariusz Zieliński. – 300 tys. zł to bardzo duża kwota dla naszego budżetu – uważa.
Piotr Chmielewski
Gazeta „Nad Wisłą”